Rouge Bunny Rouge Silhouette i Tundra: recenzja

perfumy
Rouge Bunny Rouge to angielska linia kosmetyków nadzorowana przez Alexandrę de Montfort. Ma w swojej ofercie dwie kolekcje zapachów. Kolekcja Fragrant Confections Collection nie przemówiła do mnie, chociaż myślę, że są dobrze zrobione. Druga kolekcja Provenance Tales okazała się dla mnie pełnym sukcesem.

Bardzo podobały mi się trzy początkowe wydania, a także dwie nowe kompozycje, Silhouette i Tundra. Oba zapachy zostały skomponowane przez Nathalie Lorson pod kreatywnym kierownictwem Madame de Montfort. Te oryginalne esencje mają pikantny początek, ale potem kierują się w różne strony. Silhouette to różany zapach skóry; Tundra to las i drzewna wetyweria. Pani Lorson wykonała naprawdę dobrą robotę z obydwoma kompozycjami.

Silhouette otwiera się ładną parą nut kolendry i gałki muszkatołowej. Bardziej zielone aspekty kolendry są wzmocnione słodszymi niuansami gałki muszkatołowej. Stąd róża naprawdę się trzyma i jest delikatną, elegancką różą. W notatce z informacji prasowej czytamy, że nazywano ją płatkami róży. Widzę tę sugestię i czuję, jak delikatne zroszone wodą płatki przepływają przez moją świadomość. Drzewo sandałowe zapewnia róży słodko-drzewny podkład. Skórzany akord jest następny i jest to nowoczesna, wyrafinowana skóra, taka jak ta, którą pachnie w dziale skórzanym w sklepie. Dotyk industrialny, dotyk zwierzęcy. Ambra i piżmo zapewniają ostateczny szlif. Silhouette ma 8-10 godzin życia na skórze i ponadprzeciętną emisję.

Tundra to bajeczna, drzewna fantazja, która zaczyna się również w szafce na przyprawy. Tutaj pani Lorson również bierze różowy pieprz i gałkę muszkatołową. Podobnie jak w przypadku Silhouette tworzą pikantną harmonię, którą następnie wzmacnia aromatyczny jałowiec. Dodaje on tutaj znakomitej ostrości z innego wektora. Serce Tundry zawiera paczulę, fiołka i żywicę elemi. Wczesne momenty paczuli wydają się dość powszechne. To się zmienia, gdy wetyweria wnika w paczulę i ostatecznie ją przytłacza. Nathalie Lorson ma szczególnie zręczną rękę, jeśli chodzi o używanie wetywerii. W Tundrze zamienia ją w niezwykle miękką obecność, która ujarzmia paczulę, pozostawiając za sobą długi, aksamitny zielony efekt. Mech dębowy podtrzymuje zielony rytm, zanim cedr doda swojej głęboko czystej drzewnej indywidualności. To naprawdę wnosi wyraźną ramę do wszystkiego, co było wcześniej.

Rouge Bunny Rouge z pewnością zrobił furorę w całym sektorze kosmetycznym w ciągu ostatniego roku. To, że nie pozostawiają swoich zapachów na marginesie, jest godne podziwu. Kolekcja perfum Provenance Tales staje się coraz lepsza, a Tundra i Silhouette kontynuują ten trend.

Dodaj komentarz