Mona di Orio Lux i Nuit Noire – Gra cieni

butelka z perfumami
Jeśli artysta pozostaje wierny swojej wizji i nie dopuszcza do niej czynników zewnętrznych, wierzę, że doprowadzi to do stworzenia, które będzie polaryzować tych, którzy go doświadczają. Dlatego też, gdy osiąga się sukces, często jest zbyt trudno temu artyście nie słyszeć nawoływania i czasami próbować zmienić swoją wizję tak, aby była atrakcyjna. Są też bardzo rzadkie przykłady osób, które po prostu nie wpuszczają hałasu do swojej estetyki. W świecie perfum jest wielu, którzy, jak sądzę, nie pozwolili sobie na to, by przejąć się krytyką. Jedną z nich była perfumiarz Mona di Orio.

Madame di Orio zmarła w 2011 roku gdy była u szczytu kariery. Po raz pierwszy dowiedziałem się o niej w 2007 roku, po wydaniu czwartych perfum zatytułowanych Orio. W jej początkowej kolekcji byłyby jeszcze trzy inne zapachy. Nie każdy z nich starał się być lubiany przez wszystkich. Zamiast tego, jako całość, początkowa kolekcja była wspaniałym wyrazem chęci unikalnej perfumiarki do pracy w naprzemiennych fazach światła i cienia. Używając nut zapachowych, które eksplodują blaskiem tylko po to, by zostały zatopione w głębokim zwierzęcym cieniu, to był jej charakterystyczny styl. Od 2010 roku rozpoczęła linię Le Nombres d’Or i to tutaj jej gwiazda naprawdę zaczęła świecić żarem. Niefortunnym efektem ubocznym było to, że oryginalna kolekcja została przerwana. Partner pani di Orio, Jeroen Oude Sogtoen zawsze obiecywał społeczności perfumeryjnej, nawet przed jej śmiercią, że pewnego dnia powrócą. Ten dzień nadszedł i chciałem się upewnić, że ci, którzy mogą nie być zaznajomieni z tymi perfumami, nie przegapią ich. Powrót był powolny, a w 2014 roku Lux i Nuit Noire zostały wydane jako pierwsze.

Lux oznacza po łacinie światło i dlatego jego górne nuty palą się jak supernowa intensywnych cytrusów. Mona di Orio używa cytryny, petitgrain i egzotycznej werbeny. Ostatnia nuta może być dla niektórych nieznana, ale pochodzi z krzewu z rodziny wiecznie zielonych, a jej owoce dostarczają teksturowany olejek eteryczny z cytryny. Kreatorka mogła jej użyć nieco mniej, ale to naprawdę zapewnia olfaktoryczny luksus, ponieważ wszystkie trzy nuty ładnie się łączą. Zawsze wyczuwam trochę tych zielonych niuansów unoszących się pod spodem. Może to być moja wyobraźnia, ale jeśli tak jest, to zapewnia to werbena. W tym miejscu te prace nie są dla wszystkich, Lux wykonuje dramatyczny zwrot. Nawet najjaśniejsze światło nie usuwa wszystkich cieni, a bardzo zwierzęce piżmo otoczone labdanum, cedrem i drzewem sandałowym wymyka się luminescencji. Cały ton się zmienia i albo cię oczaruje, albo doprowadzi do szaleństwa. Podoba mi się zmiana tonalna, a szczególnie lubię drzewny piżmowy akord. Po tym całym zamieszaniu perfumiarka pociesza delikatną ambrową wanilią na późnym etapie rozwoju.

Nuit Noire ma tę samą architekturę, ale zamiast ekstremalnego blasku światło tutaj jest kwiatowym bukietem białych kwiatów, gdy tuberoza i kwiat pomarańczy tworzą kwiatowe jądro. Na początku jest to melanż przypraw, który zapewnia kontekst. Bardzo wcześnie wkracza zielony kardamon i imbir. Szczególnie podkreślają one lekko kamforowe aspekty tuberozy. Goździki i cynamon zapewniają trochę pikantnego ciepła. Potem pojawia się naprawdę obrzydliwe piżmo i to właśnie sprawi, że zostanie zrujnowana radość w odbiorze Nuit Noire. To piżmo nie chodzi cicho jak łapy kota, ale tupie w butach bojowych. Fascynujące jest to, że tuberoza nie cofa się i zderza się fascynującym napięciem między narkotycznym białym kwiatem a zdziczałym piżmem. Ten rodzaj dysonansu jest z pewnością nabytym gustem, ale jeśli jest to twój gust, to po prostu nie ma nic lepszego niż ten.

Lux i Nuit Noire mają 12-14-godzinną żywotność i ponadprzeciętną emisję. Jeśli znasz tylko panią di Orio z kolekcji Le Nombres d’Or i lubisz ją, zachęcam do zbierania tych i wszystkich innych zapachów, bo mogą ponownie wyjść z obiegu. Jeśli nigdy wcześniej nie próbowałeś perfum Madame di Orio, to jest to świetne miejsce, aby sprawdzić, czy jej wizja pasuje do Twojej.

Dodaj komentarz