Hiram Green Shangri La – Swiątynia szyprów

zdjęcie perfum
Chociaż staram się w próbować jak najwięcej zapachów w ciągu roku, miałem ostatnio dłuższą przerwę. Jednak całkiem niedawno wpadło mi ręce ciekawe pachnidło wydane przez markę Hiriam Green o nazwie Shangri La. Poznałem tego twórczego kreatora W 2013 za sprawą jego debiutanckich perfum Moon Bloom. Byłem pod wielkim wrażeniem tego, co zrobił ten pan ze swoim inauguracyjnym wysiłkiem.

Green po pracy w londyńskiej perfumerii Scent Stystems zdecydował, że chce tworzyć zapachy. Następnie wytyczył sobie cel, że zrezygnuje z syntetyków, które znajdował we wszystkim, co sprzedawał. Chciał spróbować produkcji naturalnych perfum. Moon Bloom była tuberozą i była to ponadprzeciętna wersja tego kwiatowego kwiatu. Zaangażowanie pochodzącego z Kanady perfumiarza w naturalne esencje nie oznaczało, że musiał iść na kompromis ze swoją artystyczną wizją. O ile mi się podobało jego pierwsze dzieło, to drugie wydanie, Shangri La, jest znacznie lepsze.

Inspiracją dla pana Greena było nadanie jego interpretacji klasycznego szypru. Nazwa perfum pochodzi od mitycznego miasta w górach Kunlun opisanego w powieści Jamesa Hiltona z 1933 roku Zaginiony horyzont. Kompozycja jest opisana jako utopia, w której mieszkańcy starzeją się tak powoli, że są zasadniczo nieśmiertelni. To także miejsce cichej nauki i refleksji. Shangri La jako perfumy jest czymś mniej zmanierowanym i wydaje mi się bardziej Indianą Jonesem niż Hugh Conwayem. Kreator skonstruował coś dosyć hałaśliwego. Zapach bardziej pasuje do poszukiwacza przygód z fedorą i batem niż do pilnego mężczyzny.

Green chciał, aby jego aromat był bardziej podobny do szyprów alfa, takich jak Chypre de Coty z 1912 roku stworzony przez Francoise Coty. Shangri La podąża za tą architekturą, ale perfumiarz dokonuje kilku inspirujących zmian, które pozwalają pachnidłu być własnym szyprem. Esencja otwiera się cytrusowym rozbłyskiem słońca. To przyciąga uwagę. W oryginalnej formule Monsieur Coty’ego chrupiąca gruszka towarzyszy ziołowym nutom. W Shangri La została użyta brzoskwinia i to bardzo głęboka brzoskwinia, która niesie owocową, daleko sięgającą faję. Są chwile we wczesnym otwarciu, kiedy wydaje się, że jest tam trochę piżma, ale to wtedy kiedy naprawdę się na nim skupiam; wyczuwam brzoskwinię z być może odrobiną paczuli. Kiedy po prostu pozwalam brzoskwini być samą sobą, wychodzi lekko skórzany, zwierzęcy charakter, co jest bardzo przyjemne.

Serce z jaśminu, irysa i róży to ten sam klasyczny tryptyk, którego użył Coty. Pan Green popycha jaśmin bardziej do przodu i owija go w przyprawę. To sprawia, że ​​kwiatowe serce trochę trzepocze, jak dzieje się to w wypadku wszystkich najlepszych poszukiwaczy przygód. Podejście perfumiarza do klasycznej bazy paczuli, mchu dębowego i szyprowej wetywerii jest bardzo dobrze skomponowane. W większości nowoczesnych szyprów te trzy nuty są ze sobą zmiksowane w zielony hasz,
który ma prawie zerowy charakter. Hiriam Green przestudiował oryginał Coty’ego i zdał sobie sprawę, że każda z tych nut musi być odrębna sama w sobie, aby naprawdę wnieść wspaniały szypr do domu. Paczula jest używana w bardzo minimalny sposób i zapewnia łączność między mchem dębowym a wetywerią. Twórca pozwala tym dwóm ostatnim nutom wznieść się jak bliźniacze lwy i szamotać, aby zobaczyć, kto jest najbardziej zielony z nich wszystkich. Przez ostatnie godziny Shangri La na mojej skórze wydaje się zmieniać co jakiś czas.

Szyprowo-kwiatowa kompozycja Green’a ma 12-14 godzinną żywotność i ponadprzeciętną emisję. To niezwykłe, że naturalne perfumy mają dość wysoki poziom tych dwóch współczynników. Shangri La jest o wiele pewniejszą kompozycją niż Moon Bloom, nadającą się do noszenia zarówno podczas dnia jak i w sytuacjach wieczornych, a nawet nocnych. Jej autor wykazuje niezwykłą inteligencję w sposobie, w jaki zdekonstruował oryginał Coty’ego, a następnie zrekonstruował go jako samodzielnie funkcjonujący zapach. W tych perfumach nie ma żadnego niezdarnego kroku; nawet biegnąc przez most z desek nad wąwozem rzeki. Jeśli masz ochotę na perfumowaną przygodę, podążaj za tą świątynią najlepszego szypru, Shangri La czeka.

Dodaj komentarz