Fahrenheit Le Parfum by Christian Dior- Zaokrąglony klasyk

Fahrenheit Le Parfum by Christian Dior
W 2014 roku pod szyldem domu Dior zostały wydane perfumy Fahrenheit Le Parfum, które zapożyczają DNA z kontrowersyjnego oryginału (1988). Skutecznie nadają mu ogromną dawkę uprzejmości, zastępując seksapil czarnej skórzanej kurtki bad boya jedwabną koszulą i zmysłowością w sypialni. Rezultaty tej zmiany osobowości tworzą zapach, który w swoim rdzeniu jest wciąż tym samym znajomym aromatem. Ma on jednak w sobie zwierzęce pomruki magnetyzmu, który przyciąga lub odpycha styl walki lub ucieczki z czymś bardziej przemyślanym w swoich flirtach. I w rezultacie mamy coś nieznacznie bardziej przystępnego. Spośród wielu flankerów, które Dior wprowadził, a następnie zabił w krótkich odstępach czasu na przestrzeni lat, ten jest jednym z tych, które prawdopodobnie najbardziej spodobają się hardkorowym fanom oryginalnego Fahrenheita, podczas gdy inne, takie jak Fahrenheit 0 Degree, Fahrenheit 32 i Aqua Fahrenheit spotkały się z bardziej mieszanym przyjęciem.

Wydaje się po prostu, że poza smutnym Fahrenheit Absolute, który był oudową reinterpretacją klasycznego filaru, wierni fani nie cieszyli się zbytnią popularnością na flankery z tej serii. Le Parfum może być krokiem we właściwym kierunku, aby linia była odpowiednia, mimo że do tego czasu jest już na rynku w trzeciej dekadzie. Podstawowym sednem Dior Fahrenheit Le Parfum jest bycie gładszym, słodszym, bardziej drzewnym zapachem. Sprytne nosy towarzyszące krótkiej, nieopublikowanej rearanżacji oryginalnej wersji w połowie 2000 roku, doprowadziły do tego, że perfumy były bardziej waniliowe i pozbawione niesławnej „nuty beczkowej”, z której były znane. Można sobie przypomnieć niektóre z nich w tym nowym zapachu. Wydaje się, że po przeformułowaniu pierwowzoru, aby powrócić w formie bliższej oryginalnemu wydaniu, perfumiarz domu Francois Demachy zrobił notatki i pamiętał o odpowiednim miejscu dla tych eksperymentów, a Fahrenheit Le Parfum Christian Dior jest tym miejscem. Nie oznacza to, że Le jest to tylko wersja o wyższym stężeniu tych partii klasyka z połowy 2000 roku, tylko że istnieje od nich jakiś rodowód.

W końcu widzimy słodsze otwarcie nasycone lawendą i zagęszczone różowym pieprzem, które wprowadza do serca słynnego „wysoko oktanowego fiołka” Fahrenheita. Następnie fiołek przesuwa się obok gęstszej wanilii, aby poczuć się bardziej jak fiołkowy cukierek, co jest wspólną cechą z Mancerą Aoud Fiolet z 2014 roku. Dalej masywne gourmandowe, alkoholowe nuty benzoinu i bursztynu kładą się na akordzie skóry i wetywerii oryginału, z dopełnieniem dymu brzozy i paczuli. Słodycz pozostaje ważną częścią, więc jeśli nienawidzisz słodyczy, znienawidzisz ten etap lub też cały aromat. Można rozpoznać większość starego dobrego Diorowskiego Fahrenheita, którego znamy i kochamy, ale który wypił kilka drinków, zjadł trochę słodyczy i odpoczywa w rozpiętej koszuli, czekając, by szepnąć do nas słodkie słowa, takie jak Bachus. Cała walka na nos w klasyku zniknęła z Le Parfum, ale jeśli szukasz bardziej zrelaksowanego ujęcia, które nie pachnie jak rozcieńczenie, takie jak niektóre inne flankery, Le Parfum jest dla ciebie. Czas noszenia kompozycji wynosi 12 godzin, a projekcja jest mocna, ale blisko skóry po pierwszej godzinie. Widzę, że jest to zapach zimowy, bardzo podobny do oryginału, ale z większą elastycznością na romantyczne wieczory lub do formalnego ubrania dla tych, którzy nie chcą „pachnieć czystą benzyną”, jak tytułowa postać z filmu Anchorman: The Legend of Ron Burgund.

Jest jednak mały problem z ceną i dostępnością, ponieważ wydaje się, że w przypadku wszystkich flankerów Fahrenheita, ten szybko został wycofany z rynku globalnego, a przynajmniej jest sprzedawany tylko we Francji i krajach sąsiednich, podobnie jak Dior Homme Parfum wydany w tym samym roku. No cóż, wydaje mi się, że Dior nie myśli zbyt wiele o zagranicznej publiczności poza wpychaniem wszędzie Dior Sauvage (2015) lub niekończącymi się akwarelowymi kwiatami w gardła wszystkich, ponieważ tego pragną młodzi, głupi, piękni i spłukani pieniędzmi boobosie. A TY po prostu chcesz „fajnych rzeczy” z ceną godną pochwały, bez bagażu treści i znaczenia. W każdym razie Fahrenheit Le Parfum przenika do sklepów dyskontowych i szarej strefy, ale nawet wtedy nie ma rabatu i kosztuje od 400 złotych za 75 ml perfum. Myślę, że to jeszcze nie jest straszne, biorąc pod uwagę, że jeśli cierpiał z powodu szumu perfumeryjnego społeczności w Internecie, jak Homme Parfum, to z łatwością mógłby kosztować 800 czy 1200 złotych za tę samą ilość perfum od sprzedawców zamawiających z Francji i skalujących się, aby sprostać temu szumowi. Takie bzdury naprawdę sprawiają, że czasami nienawidzę społeczności perfumeryjnej online, z tyloma spoconymi próbami rzucającymi gotówkę w siłę, ale robię dygresję. Bez względu na cenę, Fahrenheit Le Parfum Christian Dior ma lub przynajmniej miał zadatki na dobrą zimną pogodę lub przytulne spędzanie czasu w stosunku do oryginału, jeśli trochę więcej słodyczy i krągłości jest dla ciebie w porządku, ale nie zastąpi on oryginału. Nic tak naprawdę nie może. To, czy zdecydujesz się na ten krok, czy nie, na podstawie tej analizy, zależy od Ciebie, ale myślę, że Demachy oddał sprawiedliwość oryginalnemu „wypadkowi” Michaela Almairaca, Maurice’a Rogera i Jean-Louis Sieuzaca.

Dodaj komentarz