Annick Goutal Vent de Folie– W poszukiwaniu pulsu

perfumy
Wydaje się, że istnieje pewien wzór, przez który przechodzą wszystkie linie perfum, które istnieją od lat. Na początku są nowe i ekscytujące. Potem wkraczają w wiek średni i bardzo często przeżywają swego rodzaju kryzys wieku średniego, patrząc wstecz na wcześniejsze triumfy poprzez flankery i przeformułowania.

Dalej są dwa ślady, które idą stąd; albo linia blednie i staje się nieistotna, albo otrzymuje kreatywne odmłodzenie. Annick Goutal jest teraz na tym skrzyżowaniu. Dobrym wydaniem ich perfum było Ninfeo Mio na początku 2010 roku. W ciągu ostatnich czterech lat dziewięć zapachów było zaskakująco słabych. Bardziej zaskakujący jest fakt, że zespół kreatywny pod kierownictwem dyrektor Camille Goutal i perfumiarki Isabelle Doyen pozostał nienaruszony. W rezultacie próbka najnowszego wydania Vent de Folie nie znalazła się wysoko na mojej liście do przetestowania. To się zmieniło, kiedy byłem na targach i tam go powąchałem. Może po prostu grande dame mimo wszystko miała coś do pokazania.

Cieszę się, że po przetestowaniu wróciłem do materiałów prasowych, ponieważ jest zdecydowana próba zainteresowania się młodszym użytkownikiem perfum. Vent de Folie nie próbuje wyrwać się z czystego, owocowo-kwiatowego trybu, który wydaje się być ceniony w tym zestawie. Jeśli jest trochę kontrowersji z Vent de Folie, to pozornie jest on bezpiecznie skonstruowany. Owocowe wprowadzenie, kwiatowe serce i drzewna baza piżmowa. To przepis setek perfum, które rywalizują o tę nieuchwytną, młodą grupę demograficzną. Mimo to Madame Doyen udaje się zrobić z tego ciekawą wersję wydeptanego terytorium.

Myślę, że to, co mnie zachwyciło w tej esencji, to otwierająca owocowa strzelanina. To swoiste wprowadzenie nie jest zbyt subtelne. Prawdę mówiąc, nie zgodziłbym się serdecznie z kimś, kto uznałby to za przesadne. Myślę, że to właśnie nadmierne nawarstwianie się owocowych nut sprawiło, że dałem temu zapachowi drugą szansę. Bo kiedy pani Doyen pracuje w przedawkowaniu, często dostarcza ciekawych spostrzeżeń. Jeśli chodzi o górne nuty Vent de Folie, tak się ze mną dzieje. Łączą w sobie czerwoną pomarańczę, pąki czarnej porzeczki i maliny. Każdy z tych owoców występuje w wysokim stężeniu. Czerwona pomarańcza na tym poziomie pokazuje więcej swojej cierpkości. Pąki czarnej porzeczki mają lepką zieleń, prawie moczową jakość. Malina zapewnia sacharynowy podkład. Wszyscy razem śpiewają w trzyczęściowej harmonii, co bardzo mi się podobało.

Vent de Folie ma 8-10 godzin trwałości i przeciętną projekcję. Przynajmniej przez pierwszą godzinę Vent de Folie znów pulsowało żywotne tętno. Przypomniało mi się, kiedy linia podejmowała ryzyko. Przez resztę czasu, kiedy nosiłem tą kompozycję, pacjent zapadł z powrotem w twórczą śpiączkę, w której był pogrążony. Kiedy liczysz na wyzdrowienie, uczepisz się każdego małego znaku. Na to właśnie mam nadzieję, ponieważ być może Vent de Folie jest oznaką lepszych dni i lepszych perfum, które nadejdą.

Dodaj komentarz